Krótka odpowiedź
Google Ads przechwytuje popyt, który już istnieje: ktoś wpisał zapytanie, więc wystarczy stanąć mu na drodze. Meta Ads ten popyt najpierw wywołuje, bo o tę reklamę nikt nie prosił. Stąd dwie praktyczne różnice: pracę wykonuje kreacja, a nie dobór słów, a zamówienie przypisuje się z opóźnieniem.
Prowadzenie profili to praca redakcyjna, a ta usługa to zakup mediów: budżet, plan emisji i odpowiedzialność za koszt zamówienia. Wraca też pytanie, co jest lepsze, SEO czy reklama. Pozycjonowanie zbiera tych, którzy już szukają, a Meta Ads dociera do tych, którzy jeszcze nie wiedzą, że czegoś potrzebują. Te dwa budżety stoją obok siebie.
Dwie rzeczy w tej pracy są dokumentacją Mety, nie naszą opinią. Zasady reklamowe decydują, co wolno pokazać, i w kategoriach wrażliwych to one najczęściej blokują reklamę, zanim ktokolwiek oceni kreację. Pomiar po stronie serwera jest z kolei drugim, równoległym źródłem zdarzeń obok piksela, więc kampania mierzona wyłącznie skryptem w przeglądarce gubi część zakupów. Dlatego wdrażamy go w pierwszym miesiącu współpracy.
Po jakim czasie widać efekty kampanii? Pierwsze wnioski po dwóch, trzech tygodniach od startu, czyli po wyjściu z fazy uczenia, a nie po trzech dniach. Instagram prowadzimy z tego samego konta co Facebooka, bo to jedna platforma reklamowa i jeden budżet.