Pojedynczy tekst
Zamawiasz jedną pozycję i na niej sprawdzasz styl oraz poziom szczegółowości, zanim zdecydujesz o reszcie listy.
- Jeden tekst, jedna runda poprawek i żadnego zobowiązania na kolejne.


Bo ktoś odpowiadał za dostarczenie pliku, a nikt za wynik. Poniżej cztery sytuacje, które widzimy, przejmując treści po innym wykonawcy. Każda z nich kosztowała już raz.
Brief mówił „3 000 znaków o kategorii”. Wykonawca policzył znaki i miał rację, bo tylko to zostało zamówione.
Cały tekst da się złożyć z pierwszej strony wyników i widać to od pierwszego akapitu. Nie ma w nim ani jednego zdania, którego nie ma u konkurencji.
Ta sama odmiana dziesięć razy w jednym opisie. Google przestało tego wymagać lata temu, a człowiek nigdy tego nie czytał.
Tekst poszedł na stronę i nikt nie wrócił do niego po kwartale. Bez tego nie wiadomo, czy ten wydatek się zwrócił.
Osiem etapów, przez które przechodzi każdy tekst z listy. Dwa z nich są po Twojej stronie: brief na starcie i akceptacja przed publikacją.
Ustalamy trzy rzeczy: co ma zrobić czytelnik po przeczytaniu, jakie ma wątpliwości i czym różnisz się od konkurencji. Bez tych odpowiedzi tekst wychodzi ogólny.
Czytamy teksty, które stoją dziś wysoko na ten temat. Sprawdzamy, na jakie pytania odpowiadają i czego w nich brakuje.
Frazy dobiera specjalista SEO, ten sam, który prowadzi pozycjonowanie. To one wyznaczają zakres tekstu.
Układamy nagłówki tak, żeby tekst odpowiadał po kolei na pytania czytelnika, zamiast krążyć wokół jednego wątku.
Sprawdzamy, czego szuka człowiek wpisujący daną frazę: definicji, porównania czy gotowego produktu. Od tego zależy forma tekstu.
Tekst powstaje z briefu, researchu i materiału od Twojego zespołu. Model pomaga uporządkować notatki, zdania pisze redaktor.
Teksty trafiają w jedno miejsce do akceptacji. Przy każdym stoi fraza, pod którą powstał, i adres, na którym ma stanąć.
Poprawki zbieramy zbiorczo, jedną listą na całą paczkę. Pierwsza runda dotyczy treści, druga języka.
Każda agencja pokaże Ci swoje najlepsze realizacje, bo portfolio jest wyborem, nie próbką losową. Opinie działają odwrotnie: wystawić je może każdy, kto z nami pracował, także wtedy, gdy poprawek było więcej, niż zakładaliśmy.
średnia ważona z 224 opinii w trzech serwisach. Wystawili je klienci, a każdy serwis prowadzi do profilu z pełną treścią opinii.
Przeczytaj opinieCopywriting nie ma własnego certyfikatu i nie udajemy, że ma. Te, które mamy, dotyczą narzędzi, w których nasze teksty potem pracują.
Teksty, które mają pracować w wyszukiwarce, piszemy w zespole znającym ją od strony danych, a nie poradników. Status daje wcześniejszy dostęp do informacji o zmianach w wynikach, także w odpowiedziach generowanych przez model.
Opis kategorii w sklepie to nie jedno pole: obok stoi tytuł, opis skrócony i opis widoczny w wynikach wyszukiwania. Oddajemy tekst rozpisany na te pola, w strukturze, którą Twój sklep przyjmie.
Tekst do wiadomości rozlicza się inaczej niż tekst na stronę: liczy się temat i pierwsze zdanie. Pracując na platformie, widzimy wyniki tych testów, zamiast zgadywać, co zadziała.
Druga platforma, na której lądują pisane przez nas newslettery, sekwencje powitalne i strony zapisu. Status partnerski daje wsparcie producenta przy dostarczalności, czyli przy tym, czy tekst w ogóle dotrze do skrzynki.
Teksty rozliczamy za znaki, bo objętość opisu czy artykułu da się oszacować z góry. Hasła, claimy i koncepty wyceniamy za projekt, po briefie, bo tam praca siedzi w liczbie odrzuconych wersji. Stawki dla języków obcych i pełną listę tego, co mieści się w cenie, trzyma osobny cennik.
Zamawiasz jedną pozycję i na niej sprawdzasz styl oraz poziom szczegółowości, zanim zdecydujesz o reszcie listy.
Powtarzalna produkcja w ustalonym tempie, prowadzona przez jedną osobę od pierwszej pozycji do ostatniej.
Abonament SEO ma copywriting w cenie: teksty są wycenione razem z planem fraz, a nie doliczane osobno. Darmowym dodatkiem też nie są.
Rozmowę prowadzi new business specialist. Gdy przechodzimy do szczegółów konta, dołącza specjalista od danego kanału. Odpowiadamy w jeden dzień roboczy.
Przed spotkaniem przeglądamy Twoją stronę, widoczność i to, co widać z zewnątrz w kampaniach. Pytania „czym się zajmujecie” nie będzie.
Odpisuje ten sam new business specialist, który poprowadzi rozmowę. Bez formularza kwalifikacyjnego i bez telefonu z nieznanego numeru.
Przechodzimy przez Twoje liczby i pytania. Jeśli w trakcie okaże się, że nie jesteśmy dobrym wyborem, powiemy to od razu.